powrót do strony archiwum: "Wydarzenia"
BEATA ZALOT
Pastele
Artystka znana jest przede wszystkim jako dziennikarka związana z Tygodnikiem Podhalańskim. Pisze liczne reportaże, które są portretami interesujących postaci, często twórców ludowych,
trochę szalonych i "nawiedzonych" artystów.
Podczas swoich bliższych i dalszych wędrówek obserwuje otaczającą naturę, jej bogactwo form, kolory.
12 kB

.
Lubi prowincjonalne miasteczka żyjące własnym życiem - ciasne uliczki, zaułki, tajemnicze podwórka. Zawsze towarzyszy jej aparat fotograficzny. Zdjęcia są dla niej rodzajem szkicownika, a czasem znakomitym dziełem lub reporterskim faktem. Wielka wrażliwość na sprawy ludzi, urodę i tajemnicę świata stała się bazą, na której zaczęła budować swoje malarstwo.
Liczne zaułki, greckie uliczki, podhalańskie zagrody, obory, dachy, płoty, podrapane ściany, kamienne łuki, przejścia a ostatnio pejzaże - to powtarzające się ciągle na jej obrazach motywy.
na podstawie folderu do wystawy;
fragment tekstu autorstwa Mariana Gromady.


Pastele Beaty Zalot to w moim przekonaniu autentyczny dziennik kogoś, kto patrzy na otaczający świat, przeżywa go i szuka malarskich słów, by ukazać jego piękno, smutek, dynamizm i pojawiające się tu i ówdzie światło.
Ten upór w poszukiwaniu prawdy przeżycia i prawdy wzruszenia pozwala mówić o pastelach artystki jako o bardzo wartościowym i ważnym zjawisku w pełnym zamętu świecie współczesnej sztuki, współczesnego zmagania się artystów z przeżywaniem tego, co widzialne i Niewidzialne.
Prof. Stanisław Rodziński

każdy obrazek można powiększyć

. . . 
. . .
. .
. .

...
A mojego kota to nie obchodzi
medytuje godzinami w ogrodzie
zabija tylko tyle by przeżyć
najpiękniejszy każdy dzień
...
A w moim ogrodzie
rośnie dla mnie trumna
ma jeszcze milion zielonych liści
i nadzieję jak ja
że to jeszcze nie jutro


Anioł

   Pewnej nocy, w maju albo z początkiem czerwca, zakradła się do kuchni i wzięła olbrzymie nożyce, którymi matka zazwyczaj porcjowała kurczaki. Kiedy metal wbił się w nasadę skrzydła, poczuła ból. Zrobiło jej się słabo. Resztkami sił ścisnęła nożyce tak, aż skrzydło odpadło. Kolana jej się ugięły. Chwilę później pozbyła się drugiego skrzydła. Pociemniało jej przed oczami.
   Rano znalazła ją matka. Leżała na podłodze skulona. Skrzydła znikły. Nie było też żadnych śladów ran na plecach córki.
Pogrzeb był cichy.
Ksiądz odmówił udziału w pochówku.


Dziupla

   Dawniej mieszkanie w dziupli wydawałoby mi się absurdalne. Niewygodne, niemożliwe, śmieszne. Myślałam, że do życia niezbędna jest lampa, łóżko i lodówka.    Mieszkam w dziupli od dwóch lat. Wychodzę z niej rzadko. Strasznie trudno się tu wspiąć, dlatego jeśli już się wdrapię, staram się jak najdłużej nie wychodzić. Z początku dokuczał mi głód. Myślałam nawet, że umrę bez jedzenia. Tymczasem tylko trochę wychudłam. Jestem przez to ładniejsza.
   Wydawało mi się, że trudno żyć bez codziennych gazet. Systematyczna lektura dzienników utrwalała mi nazwiska ludzi rządzących światem lub jakąś jego cząstką, donosiła o kataklizmach i odsłoniętych pomnikach. Od dwóch lat nic nie przeczytałam. Mam wrażenie, że zniknęły mi zmarszczki.
   Nie wyobrażałam sobie życia bez pracy.
Dawała mi satysfakcję. Dostarczała pieniędzy. Od miesięcy nie robię nic.
Nie wiem, co to zmęczenie. Czuję jak od lenistwa wypiękniała moja twarz.
   Przez całe dnie obserwuję. W dzień przyglądam się drzewom. Uwielbiam patrzeć na spadające liście, przebiegające w pośpiechu myszy. Ptaków nie lubię. Czasem podglądam ludzi. Wieczorami oglądam telewizję. Vis a vis mojej dziupli w budynku naprzeciw stoi telewizor.
Lubię zmieniające się obrazki.
Są takie kolorowe.


Beata Zalot urodziła się w Zakopanem. Mieszka w Gronkowie, między Nowym Targiem a Białką Tatrzańską.
Jest absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor naczelną Tygodnika Podhalańskiego.
Na swoim koncie ma tomiki poezji: „Przesyłki ciszy” (1998), „Pomiędzy” (2008), „Szepty” (2009). Pisze także opowiadania.
Od kilkunastu lat maluje. Jej pastele to swoisty zapis jej wędrówek. Tych najbliższych po okolicznych podwórkach, pobliskich łąkach, leśnych kryjówkach. Po zaułkach ulubionych miasteczek na Słowacji, zakamarkach Krakowa, Lublina czy Lwowa.
To także ślady dalszych podróży – na greckie wyspy, Cypr, do Azerbejdżanu, Laosu, Tajlandii, Wenezueli, Indii, Nepalu, Australii czy Indonezji.

Wystawy indywidualne
  • Pastele
    Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu (2001),
    Galeria Sztuka Podhalańska przy MBWA w Zakopanem (2001),
    Centrum Kultury Żydowskiej (2002),
    Galeria Mała MDK im. Korczaka w Krakowie (2002),
    Kawiarnia Prowincjonalna w Nowym Sączu (2002),
    Galeria MPiK w Krakowie (2003),
    Galeria Teatru Witkacego w Zakopanem (2004),
    Śródmiejski Ośrodek Kultury 2005,
    Galeria Powiatowa Biblioteki Publicznej w Nowym Tomyślu (2008),
    Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu (2009),
    Galeria Civitas Christiana w Nowym Sączu (2009),
    Galeria „Na marmurach” w Suwałkach (2010),
    Galeria „Strug” w Zakopanem (2010),
    „Galeria Kancelarii” w Zakopanem (2011),
    Hotel Belvedere w Zakopanem (2011),
    Galeria Dom Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym (2011),
    Mikroklimat. Przestrzeń Kobiet w Warszawie (2011).
  • Fotografie „Dzieci świata”
    Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu (2011),
    Śródmiejski Ośrodek Kultury (2012).
Kontakt: Beata Zalot, e-mail: beata@pastele.pl

<<powrót do strony archiwum

© 2001, wszystkie materiały na tej stronie
są własnością Wydawnictwa Oficyna Artystów SZTUKA
i są chronione prawem autorskim;
kopiowanie i powielanie jest niedozwolone.
Aktualizacja strony: 20 maja 2012 r.