Festyn 2001
(1)

powrót do strony archiwum: "Wydarzenia"
21 kB8 kB Władysław Sojka, organizator festynu i wła¶ciciel terenu na którym się odbywał, w towarzystwie starosty powiatu tatrzańskiego, Andrzeja G±sienicy Makowskiego.

Festyn otworzył wójt gminy Bukowina Tatrzańska, Józef Milan Modła.

21 kB20 kB
Po lewe: rzut żerdzi±. Po prawej: jury konkursu na Harnasia Tatrzańskiego Roku 2001.

17 kB9 kB Dzi¶ na panów nie trzeba napadać. Bez przymusu zostawiaj± na Podhalu dutki. Zbójeck± energię najlepiej więc wyładować w tańcu - przekonywali zgodnie kandydaci startuj±cy w wyborze Harnasia Tatrzańskiego 2001 roku. Zaszczytny tytuł przypadł Stanisławowi G±sienicy Wawrytko z Poronina. Wybory Harnasia Tatrzańskiego odbyły się w niedzielę, podczas Festynu Białczańskiego, obchodzonego w ramach ¦więta Tatr.

- Zbójnik musi być rosły, silny, zwinny i gibki - tłumaczyła publiczno¶ci prowadz±ca imprezę Helena Rusnak. Więcej o istocie zbójowania można się było dowiedzieć od samych uczestników konkursu. - Zbójnik powinien dobrze tońcyć i ¶piewać, znać się na kulturze, musi poradzić se z zapięciem kierpcy, do bitki nie być skory, ale tak kombinować, coby nie dostać. A dla dziewek powinien być szarmancki - przodem je puscać i całować po tańcu - twierdził Jan M±ka z Le¶nicy-Gronia. - Teroz się już nie kradnie, ino zbójuje po festiwalach - dodał.
- Dzi¶ nie można kra¶ć ani rabować, bo by się to Ľle skońcyło. Ale do nasego rz±du w Warszawie pasowałoby wpu¶cić zbójników, coby tam porobili troche porz±dku - twierdził białczański ochotnik na Harnasia - Mariusz Korkosz z Białki Tatrzańskiej. O swojej zbójeckiej duszy przekonywał Michał Matys: - Prowdziwy zbój, jako i jo - kocho zbójowanie, baciarke i dziewki. Dzi¶ się już na nikogo nie napado i nie łupi, bo cepry chodzom po Tatrach i same zostawiajom górolom dutki.
Do konkursu stanęło siedmiu ochotników. Ich umiejętno¶ci oceniało jury pod przewodnictwem senatora Franciszka Bachledy-Księdzulorza. W komisji znalazł się też Stanisław Łukaszczyk "Zbójnik", pochodz±cy ze starego zbójeckiego rodu z Murzasichla. Konkurencje nie były łatwe. "Ochotnicy" musieli wykazać się między innymi w rzucaniu czteroipółmetrow± zerdk±. Dla niektórych już samo jej podniesienie stanowiło nie lada problem. Tańczyli po zbójnicku, ¶piewali, celowali ciupag± w pniak, próbowali "stuki" mięsa. Nie taniec jednak, ani nie siłowe konkurencje okazały się najtrudniejsze. Największ± trudno¶ć sprawiło ochotnikom na zbójów rozpoznanie po smaku gatunków mięsa. - Na mięsie się znajom choć jako - podsumowała tę konkurencję jedyna w jury kobieta Maria Kuruc. Przyrz±dzone przez ni± "¶tuki" bezbłędnie odgadła tylko trójka startuj±cych. - Syćka jedli po zbójnicku, nie po góralsku, nikt się nie przezegnoł - beształ wszystkich uczestników przewodnicz±cy jury.
- Trza podlecieć do muzyki, za¶piewać, potem hajdukiem albo niedĽwiedziem zatońcyć koło pnioka a na koniec wbić w pnioka siekierę tak, coby trafić w kreske zaznaconom ciupag± przez starostę - tłumaczyła Helena Rusnak zasady kolejnego sprawdzianu. Okazało się, że bezbłędnie w wyznaczony punkt trafił jedynie Stanisław Remiasz. Natomiast w rzucaniu żerdzi najlepsi okazali się - Stanisław G±sienica Wawrytko oraz Jan ObłaĽny. Jurorzy planowali jeszcze sprawdzić kandydatów w wiedzy z regionu, w tańcu solowym oraz w skokach przez watrę, ale zabrakło czasu. Po podliczeniu punktów okazało się, że Harnasiem Tatrzańskim Roku 2001 został Stanisław G±sienica Wawrytko z Poronina, najbardziej do¶wiadczony z uczestników konkursu. Zwycięzca ma bowiem 47 lat, jest żonaty i dochował się już dwóch córek. Zwycięzca otrzymał z r±k starosty Andrzeja G±sienicy Makowskiego kołpak, opasek, spinkę, miarę sukna na portki i 500 zł, za¶ bukowiański wójt - Józef Milan Modła dołożył jeszcze rower górski. Niewiele punktów do zwycięstwa brakło Pawłowi Liptakowi z Białki Tatrzańskiej, na trzecim miejscu uplasował się Michał Matys.
- Do¶wiadczenie mom duze, nie ino w zbójowaniu - przekonywał Harna¶ Tatrzański 2001 roku. - Dzi¶ już takich prawdziwych zbójów nie ma, bo i nie ma komu co brać, ino na dutki trzeba samemu zapracować - twierdził Stanisław G±sienica Wawrytko, zdradzaj±c jednocze¶nie, że sam żyje z szycia "serdoków". - Prowdziwy zbójnik nigdy nie wzion biednemu. Nie krod tyz dla korzy¶ci. Jak co wzion, to oddoł innym, a co sobie zostawił, to przepił - twierdził Harna¶ Tatrzański.

© 2001, Beata Zalot, Tygodnik Podhalański
© 2001 foto: W. Smolak
ci±g dalszy >>
<< powrót do strony archiwum